Transmisja z posiedzenia Komisji Infrastruktury i Środowiska w sprawie smrodu w naszych dzielnicach.

Opublikowany przez 20 czerwca 2018

W Dąbrówce Małej i Burowcu śmierdzi, smród czują też mieszkańcy Sosnowca, a nawet Czeladzi, ale ciągle tak naprawdę nie wiadomo, co wywołuje odór. Mieszkańcy Katowic piszą do premiera i interweniują u radnych, bo smród nie daje im żyć.

– To nie jest normalna sytuacja, gdy człowiek wychodzi z klatki i nie może dojść do sklepu, bo zbiera go na wymioty – mówiła nam Małgorzata Norek, mieszkanka Katowic.

Reklama

Na osiedlu Michalskiego w Katowicach nawet zamknięte okna nie pomagają. Wątpliwej jakości zapach czują też mieszkańcy okolicznych dzielnic np. Burowca, to jednak Dąbrówka Mała zdaje się najbardziej cierpieć.

W lutym petycja z prawie 600 podpisami trafiła do prezydenta Katowic Marcina Krupy. Mieszkańcy skarżyli się na odór.

– Odór wdziera się też do naszych mieszkań i samochodów przejeżdżających przez skażony rejon, powodując kaszel, szczypanie i łzawienie oczu, a nawet problemy z oddychaniem – czytamy w petycji do prezydenta miasta.

Szukają pomocy u premiera

Efekt petycji na dzień dzisiejszy jest praktycznie zerowy. Dlatego skierowano pismo do premiera. Mieszkańcy Katowic zwrócili się o przyśpieszenie prac nad tzw. ustawą antyodorową. W piśmie podkreślili, że od wielu miesięcy skarżą się na odór dochodzący z „miejskiej kompostowni i składowiska odpadów zlokalizowanych na granicy miasta Sosnowca i Katowic”.

– Pomimo złożonej na ręce Prezydenta Miasta Katowice petycji i zbieranych podpisów mieszkańców oraz deklaracji usprawniania procesów kompostowania – nie zanotowaliśmy w tym względzie żadnej poprawy – piszą mieszkańcy i liczą na rozwiązania centralne.

Katowiczanie udali się też na Komisję Infrastruktury i Środowiska Rady Miasta Katowice, gdzie mówili o swoim problemie.

– W tej chwili już jest tak, że nie śmierdzi nam co któryś dzień, tylko codziennie – mówiła Beata Mitko, mieszkanka Katowic i jednocześnie szefowa Stowarzyszenia Przyjaciół Dąbrówki Małej i Burowca. To ona jest jednym z autorów pisma do premiera. – My chcemy godnie żyć – podkreślała mieszkanka na komisji. Poprosiła o ustalenie źródła smrodu i zrobienie wszystkiego, żeby uciążliwy zapach zlikwidować.

W trakcie komisji wypowiedział się też prezes Katowickich Wodociągów, które mają oczyszczalnie ścieków przy ulicy Milowickiej. Stwierdził, że były kontrole m.in. urzędników, które nic nie wykazały.

– Oni nie stwierdzili, że te zapachy wydobywają się z naszej oczyszczalni – mówił Stanisław Krusz, prezes Katowickich Wodociągów. To samo miała wykazać kontrola Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Prezes zadeklarował chęć rozwiązania problemu, ale podkreślił, że musi być pewien, że problem wywołały Katowickie Wodociągi.

Na komisji padła deklaracja, że radni dogłębnie przyjrzą się sprawie – trzeba ustalić nie tylko źródło smrodu, ale także jego poziom szkodliwości dla człowieka. Na terenie Szopienic jest też problem z nielegalnymi wysypiskami śmieci.

Do 18 lipca radni z komisji mają dostać pełną informację w temacie emitowanego smrodu, wtedy też w ramach wyjazdowej komisji na terenie Borek, będą podejmowane kolejne działania w tej sprawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
22 − 14 =


This site uses Akismet to reduce spam. .